Dlaczego wielu z nich słyszy diagnozę dopiero po trzydziestce, czterdziestce albo jeszcze później?
Widoczne objawy nie zawsze prowadzą do diagnozy
Przez lata ADHD miało w debacie publicznej twarz chłopca, który biega po klasie, przerywa nauczycielowi i wraca do domu z kolejną uwagą. Ten obraz nie wziął się znikąd. U chłopców rzeczywiście częściej widać objawy nadpobudliwości i impulsywności i to właśnie one najłatwiej zwracają uwagę dorosłych. Z tego prawdziwego fragmentu powstał fałszywy wniosek: skoro chłopiec z ADHD jest widoczny, to mężczyzna z ADHD powinien być zdiagnozowany wcześnie. A tak wcale nie jest.
Wielu mężczyzn o swoim ADHD dowiaduje się dopiero w dorosłości. Czasem wtedy, gdy rozpada im się organizacja życia zawodowego. Czasem po kolejnych konfliktach w związku. Czasem po latach leczenia z powodu lęku, depresji albo wypalenia. Czasem dopiero wtedy, gdy diagnozę dostaje ich dziecko i nagle okazuje się, że opis objawów pasuje również do ojca.
Od nadruchliwości do wewnętrznego napięcia
W dzieciństwie męskie ADHD częściej bywa „zewnętrzne”. Chłopiec z ADHD ma potrzebę ruchu, trudno mu wysiedzieć w miejscu, częściej działa impulsywnie, szybciej wchodzi w konflikty i reaguje bez zastanowienia. Taki profil objawów jest uciążliwy dla otoczenia, więc szybko zostaje zauważony. Szkoła, rodzice, poradnia, psychiatra – ścieżka wydaje się oczywista.
Tyle że tak naprawdę ADHD przez długie lata nie było w Polsce dobrze rozpoznawane nawet u dzieci. Objawy bywały interpretowane jako niegrzeczność, zły charakter, brak dyscypliny albo „typowy chłopięcy temperament”. Jeśli chłopiec przeszkadzał, był karcony, zawstydzany albo ustawiany do pionu. Słyszał, że „mógłby, gdyby chciał”. Taki chłopiec dorasta potem na mężczyznę, który przez lata uważa, że jego problemem nie jest ADHD, tylko własna słabość.
Sport, ruch i sposoby kompensowania objawów
Do tego dochodzi drugi mechanizm: część mężczyzn z ADHD rzeczywiście jakoś sobie radzi. Nie dlatego, że objawy znikają, ale dlatego, że znajdują dla nich ujście. Są osoby, zwłaszcza intensywnie uprawiające sport, które przez długi czas nie wiedzą, że mają ADHD, ponieważ codzienny wysiłek fizyczny skutecznie osłabia objawy. Problem zaczyna się wtedy, gdy trening znika z życia – po kontuzji, zakończeniu kariery, zmianie trybu pracy albo po prostu wtedy, gdy codzienność staje się bardziej siedząca i przewidywalna.
To zresztą szerzej pokazuje, jak często wygląda męskie ADHD. U mężczyzn częściej obserwuje się potrzebę dużego ruchu. Nie chodzi tylko o sport w sensie wyczynowym, ale o ogólną potrzebę działania, chodzenia, wstawania od biurka, robienia czegoś ciałem. W dzieciństwie wygląda to jak nadruchliwość. W dorosłości może przyjąć postać wewnętrznego napięcia, nieumiejętności odpoczywania, trudności z pracą siedzącą albo potrzeby ciągłego pobudzenia. Z zewnątrz taki mężczyzna bywa postrzegany jako energiczny, niecierpliwy, czasem wybuchowy. Rzadziej jako osoba z ADHD.
Jak wygląda ADHD u dorosłego mężczyzny
Hiperaktywność nie musi już oznaczać biegania po pokoju. Może wyglądać jak wewnętrzny niepokój, szybkie mówienie, niemożność wytrzymania w monotonii, skłonność do pochopnych decyzji i życie w ciągłym pędzie. Impulsywność też się zmienia. U dziecka oznacza przerywanie i konflikty na lekcji. U dorosłego częściej przejawia się w finansach, relacjach, pracy i sposobie reagowania pod wpływem emocji. To już nie jest „niegrzeczny chłopiec”. To mężczyzna, który nie kończy zadań, odkłada sprawy do ostatniej chwili, zapomina o rachunkach, działa za szybko, a potem ponosi koszty swoich decyzji.
W dorosłości na pierwszy plan często wychodzą nie tyle spektakularne objawy, ile dezorganizacja. Chroniczna prokrastynacja. Trudności z planowaniem. Gubienie terminów. Kłopot z utrzymaniem porządku w zadaniach. Słaba pamięć operacyjna. Zaczynanie wielu rzeczy i niedomykanie ich. To właśnie ten obraz sprawia, że wielu mężczyzn latami nie kojarzy swoich problemów z ADHD. Jeśli od dziecka słyszeli, że są chaotyczni albo leniwi, łatwo uznać dorosłe trudności za własną wadę charakteru, a nie za objaw.
„Wszyscy tak mamy”. Rola dziedziczności i rodzinnych wzorców
Późną diagnozę wzmacnia jeszcze jeden czynnik: dziedziczność. W wielu rodzinach ADHD występuje u kilku osób, przez co pewne zachowania wydają się „normalne”. Jeśli ojciec, dziadek, brat i syn są impulsywni, rozkojarzeni i żyją w chaosie, rodzina może tego nie rozpoznawać jako zaburzenia, tylko jako rodzinny styl funkcjonowania. Pada wtedy zdanie dobrze znane wielu osobom: „Wszyscy tak mamy”. To jedna z przyczyn, dla których część mężczyzn trafia do specjalisty bardzo późno. Nie dlatego, że objawów nie było – tylko dlatego, że nikt nie nazwał ich objawami.
Dlaczego problemy ujawniają się dopiero w dorosłości
Dorosłość przynosi momenty, w których dawne sposoby radzenia sobie przestają wystarczać. Szkołę można było przejść na inteligencji, sprycie albo mobilizacji na ostatnią chwilę. W pracy pojawiają się jednak terminy, odpowiedzialność, długofalowe projekty i konieczność samodzielnej organizacji.
W związku dochodzą powtarzalne obowiązki, słuchanie drugiej osoby, kontrola impulsów i codzienna przewidywalność. W rodzicielstwie chaos bywa już nie tylko osobistym problemem, ale obciążeniem dla całego domu. I właśnie wtedy wielu mężczyzn zaczyna rozumieć, że to nie jest zwykły stres ani „trudny charakter”.
Gdy ADHD ukrywa się za depresją, lękiem lub wypaleniem
Z późną diagnozą wiąże się jeszcze jedna trudność: objawy ADHD bywają przykryte zaburzeniami towarzyszącymi. Mężczyzna trafia więc do lekarza z obniżonym nastrojem, drażliwością, problemami ze snem, nadużywaniem substancji, przewlekłym napięciem albo wypaleniem.
Jeśli nie padnie pytanie o wcześniejsze życie, dzieciństwo, organizację, impulsywność i uwagę, łatwo zobaczyć tylko skutek, a nie przyczynę. Tym bardziej że wielu dorosłych pacjentów słabo pamięta dzieciństwo, co dodatkowo utrudnia wywiad diagnostyczny.
Brak diagnozy w dzieciństwie nie wyklucza ADHD u dorosłych
Brak diagnozy w dzieciństwie nie wyklucza diagnozy w dorosłości. To powinno wybrzmiewać szczególnie mocno właśnie w odniesieniu do mężczyzn. Choć chłopcy z ADHD częściej zwracają uwagę otoczenia, wielu z nich nie dostaje realnej pomocy na czas. Widoczność objawów nie zawsze prowadzi do rozpoznania. Czasem prowadzi tylko do etykiety „nieznośny”, „agresywny”, „leniwy” albo „nieogarnięty”.
Historia przez lata błędnie interpretowana
Męskie ADHD nie jest po prostu historią o nadpobudliwym chłopcu, który wyrósł na impulsywnego dorosłego. To częściej historia kogoś, kto od początku funkcjonował z większą potrzebą ruchu, słabszą kontrolą impulsów i trudnością w utrzymaniu uwagi, ale przez lata był tylko oceniany, bo nikt nie pochylał się nad szukaniem przyczyn takiego stanu rzeczy. A potem, już jako dorosły, musiał sam dojść do tego, że jego życie nie rozpada się dlatego, że jest słaby, tylko dlatego, że od dawna działa w trybie przeciążenia.
Dlatego pytanie o męskie ADHD nie powinno brzmieć: „Jak to możliwe, że nikt tego wcześniej nie zauważył?”. Lepsze byłoby inne: „Ile razy to zauważono, ale błędnie nazwano?”. Ta różnica to historia wielu dorosłych mężczyzn, którzy dopiero po latach dowiadują się, że chaos, impulsywność, napięcie i trudność z ogarnianiem życia miały od początku wspólne źródło.